„Zdaje się jednak, że wśród wszystkich utrapień, spowodowanych przez awarię, najdotkliwszy był jednak dla Amerykanów brak telewizji. Dotknął on przejściowo nawet mieszkańców dalekiego Zachodu, gdzie prąd wprawdzie był, ale za to programy przestały płynąć kablami ze wschodniego wybrzeża. Przypuszczam, że dopiero wtedy wiele amerykańskich nastolatków uświadomiło sobie związek pomiędzy obecnością prądu elektrycznego w przewodach i osobami gadającymi z ekranu telewizora. Widok całych rodzin, wpatrujących się z przygnębieniem w wygasłe, milczące telewizory, musiał być naprawdę zasmucający.
Tak, to było rzeczywiście trzęsienie ziemi, połączone z tajfunem. Pewna pani napisała nawet list do nowojorskiej gazety, nie kryjąc swego oburzenia „Rozumiem, że było zaćmienie, ale jakim prawem telewizja nie nadała o normalnej porze »Brzegu nocy" Program, o którym mowa, jest czymś w rodzaju amerykańskich Matysiaków, idzie od niepamiętnych czasów i rzeczywiście można się było przyzwyczaić. Redakcja zapewniła swą czytelniczkę, że nie było mowy o żadnej szczególnej złośliwości. Po prostu elektryczności nie było w ogóle nigdzie, z telewizją włącznie.
Nie do wiary!“(16)
<<<< I jeszcze fragment z piątej
|